Niecałe dwa tygodnie temu przejechałem się w bardzo wybornym towarzystwie na Ślężę. Dodatkowym wyzwaniem była podróż rowerem. Na samą górę wchodziliśmy już pieszo czerwonym szlakiem. Muszę przyznać, że nie obyło się bez potu i spalonych od słońca ramion. Za to widok ze szczytu jest oszałamiający.
Jedynym minusem tej wyprawy był tłum na szlaku. W Boże Ciało chyba połowa Wrocławia stwierdziła, że jedzie na Ślężę. Mimo wszystko warto było przejechać te 50km na bicyklu i wspinać się przez dwie godziny.

